HeaderSearchForm

  • XI Międzynarodowy Festiwal Fotografii Przyrodniczej Wizje Natury - banner

Małgorzata Książkiewicz - Wizje Natury 2015

Mam szczęście mieszkać od urodzenia (1963 roku) w Sopocie, mieście, w którym potrzeba ok. 20 minut na przejście z plaży na wzgórza morenowe porośnięte buczyną. To szczególnie piękne – można napisać unikatowe położenie, łączy harmonijnie dwa światy przenikające się nawzajem – starą, bogatą architekturę (od klasycyzmu do secesji) z przyrodą.
Dorastałam obserwując z tatą przez kuchenne okno ptaki przy karmniku, spacerując z mamą po plaży i lesie i raz na jakiś czas podejmując kolejne próby wymuszenia na rodzicach przygarnięcia psa lub kota.
Wakacje spędzałam w Kamionie nad Rawką niedaleko Skierniewic. Babcia zabierała mnie na spacery i uczyła zbierać grzyby i zioła. To co najbardziej zapadło mi w pamięć to sady, pola, lasy, zapach wody ze studni, smak świeżego mleka i rzeka. Pokochałam wieś.
Z obu tych miejsc nosiłam w pamięci obrazy, które właściwie można by nazwać bardziej nastrojami.
Moje wyobrażenia o tym kim będę jak dorosnę, zawsze wiązały się z przebywaniem blisko natury. Książka „Elza z afrykańskiego buszu” to pierwszy pomysł na to kim zostanę w przyszłości. Dzikie zwierzęta Afryki zmieniły się z czasem na bardziej swojskie (lekarz weterynarii), potem zauroczyły mnie lasy pełne zwierzyny (leśnik) po to by na końcu – jak to bywa w życiu – wylądować zupełnie gdzie indziej – na gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Na uczelni, w pracowni fotograficznej, która w porównaniu z naszą domową „łazienkową” ciemnią była rajem posiadającym studio, kilka ciemni i innych dodatkowych pomieszczeń np. do reprodukcji zdjęć, odkrywałam tajniki czarno-białej fotografii . To były czasy koreksów, powiększalników, kuwet, trudno dostępnej chemii, możliwości obserwowania „na żywo” jak papier w kuwecie powoli zmienia się w zdjęcie, zabaw z jego twardością, z technikami takimi jak solaryzacja itd. itp. Była w tym wszystkim jakaś intymność, powstała w wyniku towarzyszenia procesowi powstawania zdjęcia od początku do końca.
Po latach, aparaty analogowe zastąpiły cyfrówki i taki właśnie prezent dostałam od męża. Namawiał mnie do tego bym robiła zdjęcia częściej niż tylko okazjonalnie. Nastały czasy Internetu i pojawiły się różnorakiej maści fora dla ludzi interesujących się fotografią. W ten sposób trafiłam na grupę Fotografia Przyrodnicza. Zdjęcia jej członków zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Tam właśnie uczyłam się patrząc na prace kolegów i czytając komentarze bardzo często krytyczne pod tymi, które ja wstawiałam na grupę na co zwracać uwagę, czego szukać, czego unikać, pojechałam na pierwszy w życiu plener itp. Do dzisiaj uczę się i podziwiam zdjęcia innych jej członków.
Od 2005 roku jestem członkiem Związku Polskich Fotografów Przyrody – okręgu pomorsko – kujawskiego.
 
 
parent menu item not found: "130"